30 sierpnia 2017

PIERNIKOWO-KOKOSOWY CREME BRULEE

W formie tarty, na kakaowym spodzie, ze śliwkami, morelami i chrupiącym karmelem na wierzchu



Ostatnio moje myśli kulinarne krążą wokół pierników i pierniczków, a wszystko za sprawą konkursu "Przepis na Kopernika!" zorganizowanego przez Fabykę Cukierniczą Kopernik S.A.. Jedliśmy urzekające przyprawami korzennymi piernikowe śledzie z Katarzynkami oraz piernikowe tiramisu malinowo-różane pełne Uszatków. 

Tym razem postanowiłam zaszaleć i stworzyć ciasto, jakiego jeszcze wcześniej nie było; niepowtarzalne, uwodzicielskie, pełne klasy i wdzięku, ale przede wszystkim smaku i aromatu. Dopieszczające wszystkie zmysły. Niebanalne. Połączenie wszystkiego, co najlepsze. Opisujące jednocześnie moje kulinarne wspomnienia i podróże, inspirujące, nowoczesne, ale nieskomplikowane. 
Creme brulee kojarzy się mi się bardzo ekstrawagancko i zmysłowo. Pyszne, delikatne i aksamitne wnętrze, pachnące wanilią i śmietanką, a do tego warstwa karmelu, który przełamuje zbytnią słodycz. Ten moment, gdy cienki płatek karmelizowanego cukru przyjemnie chrupie przy każdej zjadanej porcji deseru. W zasadzie to za każdym razem czekam na tę cichą muzykę. I co by tu dużo mówić; uwielbiam takie łakocie i zapewne nie jestem odosobniona w tej miłości?
Lubię nowe połączenia smakowe, niekoniecznie skomplikowane, bowiem z prostych i sezonowych składników powstają najlepsze dania. Kusi mnie nieoczywistość, dlatego do kremu dolałam mleczko kokosowe, którego smak przyjemnie współgra z bogactwem pierniczków "Serca Toruńskie". Kokos i przyprawy korzenne doskonale sprawdzają się w tym mariażu kuchennym! Do tego sezonowe owoce w postaci śliwek i moreli, a także chrupiącą warstwa karmelu :-) 
Tarta jest bardzo podzielna i idealna do popołudniowej kawy. Specjalnie dodałam mąkę razową i zdrowszy wariant cukrowy i tłuszczowy, aby jeść ją bez wyrzutów sumienia. 
Warto ją bardzo dobrze schłodzić przed opalaniem, ponieważ będzie się łatwiej kroiła (my nie mogliśmy się jej doczekać i jedliśmy krótko po upieczeniu). 
Poezja! 

Zdecydowanie polecam! 





Składniki kruchego ciasta:

  • 100 g mąki pszennej
  • 80 g mąki pszennej razowej
  • 20 g mąki ziemniaczanej
  • 30 g kakao
  • 30 g cukru kokosowego lub trzcinowego
  • 50 g masła
  • 50 g oleju kokosowego
  • szczypta soli
  • 1 żółtko
  • 2 łyżki mleczka kokosowego (dobrej jakości, bez zagęstników i innych niepotrzebnych dodatków)
  • papier do pieczenia
  • forma do pieczenia o średnicy 28 cm
Z podanych składników zagnieść kruche ciasto i rozwałkować między dwoma arkuszami papieru do pieczenia. Przełożyć do formy do pieczenia (zostawiając spodnią warstwę papieru), wyłożyć ciastem zarówno dno, jak i boki, naddatki ściąć nożem (ja je piekę obok formy z ciastem i chrupiące skubię czekając na ciasto). Schłodzić w lodówce przez minimum 30 minut (można ciasto przygotować dzień wcześniej i trzymać w lodówce). 
Piekarnik nagrzać do 180 C. Ciasto nakłuć widelcem i piec przez ok. 20 minut. Ostudzić. 


Piernikowo-kokosowy creme brulee: 
  • 250 mleczka kokosowego (patrz opis wyżej)
  • 250 ml śmietanki 30 % tł
  • 2 jajka + 3 żółtka
  • 130 g cukru trzcinowego
  • 1 łyżeczka pasty waniliowej
  • 1 opakowanie Toruńskich Serc Kopernika
  • dodatkowo:
  • 4 śliwki i 4 morele
  • 4 łyżki cukru białego (do karmelizacji wierzchu)
  • palnik do opalania 
Mleczko kokosowe i śmietankę zmieszać i razem z pastą waniliową i 2 pokruszonymi Sercami Toruńskimi doprowadzić do lekkiego wrzenia. W tym czasie jajka i żółtka ubić z cukrem. 
Wrzącą mieszankę wlać do masy jajecznej, roztrzepać, przecedzić do rondelka i ciągle mieszając podgrzewać, aż masa zgęstnieje (nie można jej zagotować, gdyż wtedy może się z niej zrobić jajecznica - warto mieć pod ręką miskę z lodowatą wodą i wstawić rondelek z masą do szybkiego schłodzenia, w razie gdyby masa za bardzo się zagrzała). Ostudzić w misce z wodą. 

Tak przygotowaną masę wyłożyć na podpieczony spód kakaowy i wstawić do nagrzanego do 170 C piekarnika. Piec przez 20-25 minut, aż masa się zetnie. Na 5 minut przed końcem pieczenia wyłożyć dookoła plasterki śliwek i moreli. Ostudzić na kratce kuchennej, a następnie porządnie schłodzić przez min. 2 h w lodówce. Przed podaniem posypać wierzch cukrem i opalić palnikiem, tworząc w ten sposób karmel. Udekorować dodatkowymi Sercami Toruńskimi. 






Smacznego! 

Powyższy przepis bierze udział w konkursie kulinarnym "Przepis na Kopernika!"
Szczegóły znajdziecie tutaj
Zapraszam do wspólnej zabawy z pysznymi piernikami :-) 

26 sierpnia 2017

PIERNIKOWE ŚLEDZIE

z Katarzynkami Kopernika, karmelizowaną, rozmarynową cebulką, morelami, różowym pieprzem i winegretem pomarańczowym







Kolejnym skojarzeniem piernikowym są dla mnie...śledzie, ponieważ uwielbiam korzenną nutę tej wigilijnej potrawy. Do tej pory zawsze używałam mieszanki przypraw (z silnym aromatem mielonych gozdzików i ziela angielskiego). Konkurs "Przepis na Kopernika"  #przepisnakopernika uwolnił moją artystyczną, kuchenną duszę i tak oto ocieram się o geniusz! Pierniki (tutaj najlepiej sprawdzą się Katarzynki) zdecydowanie bardziej podkręcają smak śledzi i jednocześnie dopełniają całe danie! To dzięki ich bogatemu składowi przypraw! Świetnie uzupełniają słodko-leśny smak karmelizowanewj czerwonej cebuli z rozmarynem i opieczonych moreli. Do tego winegret na bazie kwaskowego soku pomarańczowego, musztardy i natki pietruszki i pyszne delicje gotowe. Szczerze mówiąc cieszę się, że tym razem smak świąt przyszedł do mnie wcześniej (kto by chciał czekać do grudnia? ;-)).
Szczerze polecam!





Składniki:
  • 500 g matiasów
  • 1 opakowanie "Katarzynek" Kopernika
  • 6 czerwonych cebul, obranych i pokrojonych w krążki
  • 2 łyżki oleju rzepakowego
  • 2 łyżeczki cukru trzcinowego
  • 2 łyżki octu jabłkowego
  • 1 gałązka rozmarynu
  • sok z 2 pomarańczy i 1 cytryny
  • 1 łyżeczka musztardy
  • 3 łyżki oleju rzepakowego z pierwszego tłoczenia
  • 2 łyżki natki pietruszki
  • 1 łyżeczka różowego pieprzu
  • 4 morele, pokrojone w kostkę 
Matiasy wymoczyć przez noc w zimnej wodzie, zmieniając wodę conajmniej 2 razy. Pokroić na paski.
Cebulę smażyć z rozmarynem przez ok. 20 minut, na średnim ogniu na 2 łyżkach oleju, mieszać od czasu do czasu. Dodać cukier i ocet jabłkowy, poddusić przez 1 minutę, lekko posolić i odstawić do ostygnięcia. Wyjąć rozmaryn. 
Morele poddusić na nieprzywierającej patelni i ostudzić. 
4 pierniki zetrzeć na tarce o drobnych oczkach (resztę zjeść ze smakiem). 
Sok pomarańczowy i cytrynowy wymieszać z musztardą, olejem, natką, różowym pieprzem. 
W słoiku układać na przemian warstwę cebuli, moreli, śledzi, posypać otartymi piernikami i polać winegretem. Najlepsze będą po ok. 2 dniach od przygotowania (wtedy smaki się uzupełnią). 



Smacznego! 

Powyższy przepis bierze udział w konkursie kulinarnym "Przepis na Kopernika!"
Szczegóły znajdziecie tutaj
Zapraszam do wspólnej zabawy z pysznymi piernikami :-) 

21 sierpnia 2017

PIERNIKOWE TIRAMISU MALINOWO-RÓŻANE


Pierniki namoczone w aromatycznej kawie i delikatny, pachnący latem krem 




Pierniki kojarzą mi się rodzinnie, z moją Mamą i Babcią. I to nie z powodu wspólnego wypiekania tych bożonarodzeniowych smakołyków, ponieważ dopiero od kilku lat istnieje w moim rodzinnym domu taka tradycja; przed nią, podczas wieczerzy wigilijnej, zajadaliśmy ciastem miodowym pieczonym przez Babcię. Od kilku lat, na początku listopada, nastawiamy prawdziwe dojrzewające ciasto na pierniki, aby w grudniu cieszyc się ich domowym smakiem i aromatem wypełnijącym  każdy zakamarek domu. I jak co roku, albo to Mama mnie przypomina, że to już "ten" czas, albo jest na odwrót :-) 
A skojarzenie piernikowe jest tak silne ze względu na to, że jeszcze podczas studiów odkryłam na krakowskim Rynku Głównym cudowny sklep z toruńskimi piernikami Kopernika. I kupowałam ich bardzo dużo, szczególnie przed podróżą do domu, aby następnie rozdawać je w formie małych prezentów. Mama zawsze wybierała małe pierniczki Uszatki w glazurze (część suwenirów skrzętnie chomikowała, aby jeszcze po moim wyjezdzie cieszyć się małą słoką przekąską do popołudniowej kawy). Wiem, zaraz powiecie, że to mało krakowska tradycja, ale za to jaka pyszna! Owszem, razem z piernikami woziłam obwarzanki krakowskie, które równie mocno cieszyły podniebienia mojej zamojskiej rodziny :-)  I pierniki, i obwarzanki, jemy przez okrągły rok! 
Jako, że pierniki świetnie łączą się z mocna kawą, wpadłam na pomysł zastąpienia nimi biszkoptów w moim oryginalnym przepisie na tiramisu. 
Wszyscy, którzy uważnie śledzą mojego bloga, wiedzą, że jestem różoholiczką i dobrze mi z tym :-) 
Także na pewno spodziewaliście się, że i tym razem wykorzystam ten cudowny smak! Do tego sezonowe, własnoręcznie zerwane maliny z ogrodu Rodziców i pyszny deser gotowy! 
Pierniki rozmoczone w kawie grają tu pierwsze skrzypce. Pomiędzy nimi jest pyszny, delikatny krem malinowo-różany (na bazie malinowo-różanego curdu i mascarpone, bez surowych żółtek) i warstwy kakao. Rozkosz! 
Przepis jest idealny do przygotowania i zaangażowania dzieci - moje świetnie się przy tym bawiły; samodzielnie układały poszczególne wartswy deseru, a w wersji dla dzieci pierniczki Uszatki glazurowane moczyły w soku malinowym (jak to zwykle bywa część warstw znikała przed złożeniem deseru, ale ja uwielbiam patrzeć jak Dziewczynki wspólnie coś komponują i się przy tym cieszą). Szybki i niezawodny deser pełen smaku. 
Zdecydowanie polecam! To hit tego lata! 



Składniki:
(na 4 porcje, czas przygotowania: 30 minut)
  • Malinowo-różany curd:
  • szklanka malin
  • 1/3 szklanki wody
  • 6 łyżek cukru trzcinowego
  • 2 łyżeczki konfitury z płatków dzikiej róży
  • 4 żółtka
  • 30 g oleju kokosowego virgin
  • dodatkowo:
  • 250 g mascarpone, zimnego
  • 250 ml śmietanki 30% tł. dobrze schłodzonej
  • szklanka mocnego naparu kawy, schłodzonego
  • 1 opakowanie pierniczków lukrowanych Uszatków Kopernika
  • ok. 2 łyżeczki kakao 
  • maliny, pistacje, płatki dzikiej róży i karmel (do dekoracji) 




Maliny, wodę, konfiturę różaną i połowę cukru zagotować i przetrzeć przez sitko (oddzielone pestki można zjeść ze smakiem ;-)), przelać z powrotem do garnka i zagotować. W międzyczasie żółtka utrzeć z pozostałym cukrem na białą i puszystą masę. Powoli wlać do niej gorące maliny i dokładnie mieszając zagotować. Od razu zdjąć z ognia i studząc w kąpieli wodnej z lodem dodać olej kokosowy i mieszać do jego rozpuszczenia i całkowitego wystudzenia curdu. Wstawić do lodówki.
Śmietankę i mascarpone ubić na sztywno. Dodać całość przygotowanego wcześniej malinowo-różanego curdu i jeszcze raz zmiksować na gładki krem. Przełożyć do rękawa cukeirniczego i składać deser. 
Do 4 szklanek wykładać po kolei warstwę pierniczków namoczonych w kawie (w wersji dla dzieci moczyć je w soku malinowym), na to warstwę kremu różano-malinowego i posypać warstwą kakao. Na to jeszcze raz warstwa pierniczków, kremu i kakao. Najlepiej smakuje schłodzony. 
Dodatkowo ozdobiłam wierzch karmelową kratką (150 g cukru trzcinowego karmelizuję, lekko studzę i kiedy jest jeszcze płynny wylewam łyżeczką na warstwę papieru do pieczenia tworząc dowolne ozdoby, tutaj delikatną kratkę), malinami, płatkami i pistacjami. 










Powyższy przepis bierze udział w konkursie kulinarnym "Przepis na Kopernika!" #przepisnakopernika
Szczegóły znajdziecie tutaj
Zapraszam do wspólnej zabawy z pysznymi piernikami :-) 

25 lipca 2017

URODZINOWY, JAGODOWO-KOKOSOWY

Tort bez pieczenia, za to pełen smaku :-) 




Kokos i jagody to niezwykle zgrany duet; wyważony, nie za słodki, lekko orientalny, a przez to ciekawy. W takim oto cieście-torcie na zimno sprawdza się idealnie. Mało przy nim pracy, a efekt zaskakuje. Ważne jest, by znalezć dobrej jakości mleczko kokosowe (bez zagęstników i innych dodatków - wystarczy prosty skład, który zawiera ekstrakt kokosa i wodę, nic więcej). Puszki (do uzyskania 400 ml śmietanki potrzebne będą 2 puszki mleczka) wstawiamy do lodówki na całą dobę i po tym czasie oddzielić warstwę tłuszczowej śmietanki od wody. Można też kupić śmietankę kokosową w puszcze, ale jest rzadko spotykana (niemniej jednak możecie mieć to szczęście). Co ważne, wody kokosowej nie wylewajcie, ale zużyjcie do owsianki, zupy, koktajlu lub drinka, 
A więc zrobiłam sobie ten tort z okazji urodzin. Uwielbiam urodziny w lecie, gdy wszystko dookoła jest piękne i kolorowe. Odkąd jestem mamą cieszę się podwójnie, bo wiem, że Dziewczynki już kilka dni przed urodzinami szykują mi niespodzianki. Czsami nawet, w "ogromnej tajemnicy" zdradzają mi, co mają w planach :-) :-) Tak więc rano obudziły mnie małe rączki z własnoeręcznie ozdobionymi laurkami (starsza Córa umie już nawet się podpisać i napisać krótkie słowa) i kwiatkami. Każda z nich ma zamiłowanie plastyczno-artystyczne i teraz codziennie dostaję od nich nową laurkę z okazji minionych urodzin. Jest to przeurocze i rekompensuje wszystkie nieprzespane noce! Wiem, że brzmi to jak banał, ale, odkąd jestem mamą, pomimo zmęczenia, stresu, kleszcza, katarów i innych ciężkich chwil, jestem bardziej spokojna, bo wiem, że cały ten świat jest nic nie wart bez Nich. Dzieci uczą na nowo prostoty i zabawy, nieskomplikowanych relacji i śmiechu, dostrzegania piękna wokół siebie, szczerości i prawdy. 
Nauczyłam się, że warto otaczać się ludzmi, którzy są dla mnie dobrzy i prawdziwi i mam to szczęście, że takich mam wokół siebie :-) 
Dziękuję Wam za życzenia! 

 



Składniki:

  • 16 ciasteczek Oreo (lub innych markiz) 
  • 50 g oleju kokosowego
  • 50 g gorzkiej czekolady
  • 250 g mascarpone
  • 400 ml śmietanki kokosowej (dobrej jakości, takiej bez zagęstników) 
  • 150 g serka homogenizowanego waniliowego (bez sztucznych dodatków)
  • 250 ml śmietanki 36 % tł.
  • 150 g białej czekolady
  • 2 łyżeczki żelatyny namoczone w 3 łyżkach zimnej, przegotowanej wody
  • papier do pieczenia
  • tortownica o średnicy 20 cm 

Tortownicę, zarówno boki, jak i dno wyłożyć podwójną warstwą papieru do pieczenia. 
Olej kokosowy rozpuścić, do ciepłego dodać gorzką czekoladę i roztopić. 
Ciasteczka pokruszyć, dodać letnią czekoladę z olejem kokosowym i wymieszać. Wyłożyć na dno tortownicy i docisnąć, wyrównując. Wstawić do lodówki na czas przygotowania masy. 
Śmietanka kokosowa i mascarpone powinny być bardzo mocno schłodzone. Ubić je razem na pół sztywno, wmieszać serek waniliowy, odstawić na chwilę. 
Śmietankę (zwykłą) zagotować, zdjąć z ognia i dodać czekoladę białą. Roztopić, do ciepłego płynu dodać namoczoną żelatynę i mieszać do jej dokładnego rozpuszczenia. 
Do jeszcze ciepłej białej czekolady dodać 4 łyżki ubitej wcześniej mieszanki kokosowej, wymieszać, dodać kolejne 4 łyżki i jeszcze raz wymieszać. Dodać pozostałą mieszankę kokosową i dokładnie wymieszać. Od razu wyłożyć na wcześniej przygotowany spód. Wstawić do lodówki.



Galaretka jagodowa:
  • szklanka czarnych jagód (po krakowsku borówek)
  • 1/3 szklanki cukru trzcinowego (lub więcej do smaku)
  • 1 szklanka soku pomarańczowego lub jabłkowego
  • 2 łyżeczki żelatyny namoczone w 3 łyżkach zimnej, przegotowanej wody
Jagody, cukier i sok zagotować i zmiksować. Do gorącego płynu dodać żelatynę i wymieszać do jej rozpuszczenia. Ostudzić. Tężejącą wylać na zastygnięty spód kremowy. Ponownie schłodzić (najlepiej przez całą noc, wtedy tort jest wyjątkowo lekki i nie rozlewa się). 





Smacznego! 

13 lipca 2017

CHAŁKA RÓŻANA Z JAGODAMI

i kruszonką migdałową




Czarne jagody po prostu uwielbiam. Mogłabym je jeść codziennie, tak cudownie kojarzą się z latem i dziecięcą beztroską. 
Zauważyłam, że zyskują dodatkowego smaku po upieczeniu, kiedy soki wylewają się z drożdżówki czy takiej oto chałki. A jeszcze fajniej grają ze zmysłami, gdy połączy się je z płatkami dzikiej róży...Do tego kubek mleka i letnia kolacja gotowa! 

Spróbujcie! To hit tego lata!




Składniki ciasta drożdżowego:
(na 2 dość duże chałki)

  • 400 g mąki pszennej (użyłam tortowej)
  • 100 g mąki pszennej orkiszowej
  • 250 ml mleka kokosowego dobrej jakości
  • 15 g świeżych drożdży
  • 80 g cukru trzcinowego
  • 60 g masła
  • 60 g oleju kokosowego
  • 1 jajko
  • 3 żółtka
  • 1 łyżka spirytusu
  • szczypta soli
  • dodatkowo: 
  • 1 jajko do posmarowania wierzchu
  • papier do pieczenia 
  • kubek czarnych jagód
  • 1 łyżka mąki ziemniaczanej
  • 2 łyżki cukru trzcinowego
  • 6 łyżek konfitury z płatków dzikiej róży

Masło roztopić z olejem kokosowym, ostudzić do temperatury pokojowej (nie może być gorące).

Mleko podgrzać do letniej temperatury, dodać cukier i drożdże, dokładnie wymieszać. 
Odstawić w ciepłe miejsce na 15 minut (w tym czasie powinny zacząć pracować). 
Jajko ubić z żółtkami, odstawić. 
Mąki przesiać do dużej miski, dodać szczyptę soli, rozczyn, masę jajeczną, masło, alkohol. 
Całość wyrabiać przez ok. 10 minut, aż ciasto stanie się elastyczne i będzie lśniące. 
W razie potrzeby dodać odrobinę mąki lub mleka. 
Uformować kulę, włożyć do miski, przykryć wilgotną ściereczką i pozostawić w ciepłym miejscu na ok. 1,5 godziny. 

W międzyczasie piekarnik rozgrzać do 180 º C. 


Ciasto wyłożyć na podsypaną mąką stolnicę, podzielić na 2 części, następnie każdą z nich na 3 części (na jedną chałkę potrzebujemy 3 wałków).


Jagody delikatnie wymieszać z mąką ziemniaczaną i cukrem. 
Z każdej części ciasta uformować wałek o długości ok. 25 cm, następnie rozwałkować na płasko, a na środek (wzdłuż) wyłożyć łyżkę konfitury i część jagód. Brzegi zlepić, zamykając nadzienie w środku. Tak przygotować 3 wałeczki z ciasta, następnie zapleść jak warkocz.
W ten sam sposób przygotować drugą chałkę. 

Przykryć ściereczką i odstawić w ciepłe miejsce na 20 minut. 
Po tym czasie wierzch delikatnie posmarować jajkiem i posypać kruszonką. 
Wstawić do nagrzanego do 180 ºC  piekarnika i piec przez ok. 25-30 minut, aż chałki będą złote z wierzchu. 
Odstawić na kratkę kuchenną do ostygnięcia. 
Przed podaniem posypać cukrem pudrem. 


Kruszonka:
  • 30 g masła
  • 20 g oleju kokosowego
  • 40 g mielonych migdałów
  • 40 g cukru trzcinowego
  • 40 g mąki
Mąkę przesiać do miski, dodać cukier i migdały, dokładnie wymieszać. 
Dodać masło i olej kokosowy i szybko rozgnieść palcami, do uzyskania grudkowatej kruszonki. 
Wysypać na wierzch chałek. 

22 czerwca 2017

TARTA POZIOMKOWA Z GALARETKĄ RÓŻANĄ

i słodkim kremem waniliowo-migdałowym z nutą kokosową



Odkąd zostałam mamą staram się, jeszcze bardziej niż wcześniej, szukać zdrowych produktów i takich samych posiłków, w tym słodyczy. Zdrowy to dla mnie taki skladnik, który dostarcza dobrych tłuszczów i dobrej energii, po zjedzeniu którego czujemy się lekko i zwiewnie. Znalezienie takich dobrodziejstw nie wydaje się dziś trudne, jednak ważne, by korzystać z nich z głową i umiarem, by nie stracić smaku i przyjemności z gotowania i jedzenia. 

Rzadko zdarza mi się kupować gotowce, ponieważ lubię wiedzieć, co jem, i zdecydowanie więcej radości mam ze wspólnego przygotowywania posiłków i deserów, a następnie radosnego dzielenia się nimi przy stole. Spotkało mnie to ogromne szczęście, że moje Córy chętnie pomagają w kuchni, ucząc się jednocześnie rodzinnych smaków i zapachów. Chciałabym, żeby dom kojarzył im się ciepło, z miłością i przytulaniem, z zapachem świeżo pieczonego chleba, domowymi obiadami i niespiesznymi chwilami przy stole, zabawą i śmiechem. To może być ich najważniejsza skarbnica, z której będą czerpać przez całe swoje dorosłe życie...
Na fali mody na zdrowe życie nie wykreśliłam całkowicie białego cukru z jadłospisu, ale używam go z głową. Dużo eksperymentuję w kuchni i bardzo to lubię :-) Część porcji cukru w deserach zamieniam na naturalnie występujące cukry w figach i morelach, wzmacniając uczucie słodyczy cynamonem lub kardamonem. 
W lecie mam ułatwione zadanie, ponieważ stragany oferują nam całe bogactwo słodkich owoców i warzyw i dzięki nim możemy rozsądnie zaplanować posiłki z podwójnymi korzyściami dla ciała i ducha (porcja warzyw i owoców, a dodatkowo naturalnych cukrów zaspokajających ochotę "na coś słodkiego"). 
Taki jest też ten deser: spód to kakaowe kruche ciasto z razowej mąki ze zdrowymi tłuszczami i migdałami, słodzony cukrem Diamant, figami i cynamonem. Do tego lekki jak chmurka krem waniliowy z migdałami i mlekiem kokosowym. Do tego wierzch wieńczą słodziutkie poziomki i cienka warstwa galaretki różanej. 
Dla mnie nie trzeba nic więcej do szczęścia! 



A po pysznym obiedzie przyda się rozluzniający spacer lub zabawa w piaskownicy, czyli dla każdego coś dobrego :-) 
Cukier różany:

  • 100 g cukru białego Diamant
  • garść płątków ekologicznej dzikiej róży
Cukier zmiksować z przebranymi płatkami dzikiej róży, przesypać do szczelnie zamykanego słoiczka i używać do aromatyzowania deserów (dość oszczędnie, ponieważ jest bardzo aromatyczny). 



Składniki ciasta: 
  • 120 g mąki orkiszowej razowej (z drobnego przemiału)
  • szczypta soli morskiej
  • 80 g zmielonych migdałów
  • duża szczypta cynamonu
  • 25 g kakao
  • 50 g cukru marki Diamant (Pfeifer & Langen Polska)
  • 4 figi, miękkie (jeśli są twarde to wystarczy je namoczyć przez godzinę we wrzątku)
  • 40 g masła, schłodzonego
  • 3 łyżki oliwy z oliwek
  • 3 łyżki oleju kokosowego virgin
  • 2 żółtka dużych jajek
  • papier do pieczenia
  • forma do tarty (moja ma boki 6 cm x 20 cm)


Figi zmiksować na puree. Mąkę, cynamon, migdały, figi, cukier biały Diamant i kakao wymieszać, dodać pokrojone w kostkę zimne masło, wlać oliwę z oliwek, olej kokosowy, dodać sól i rozdrobnić palcami, do uzyskania kruszonki. 
Dodać żółtka i bardzo szybko zagnieść ciasto. Rozwałkować między dwoma arkuszami papieru do pieczenia, ciastem razem ze spodnim arkuszem papieru wyłożyć formę (dno i boki), naddatki ściąć nożem (upiec obok tarty i zjeść ze smakiem). 
Szczelnie owinąć folią i włożyć do lodówki do schłodzenia (na minimum 2 godziny, można na całą noc).
Ponakłuwać widelcem. 
Piekarnik rozgrzać do 180 C. 
Wstawić formę z ciastem i podpiec przez ok. 25 minut.
Wyjąć z piekarnika, ostudzić. 




Krem waniliowo-migdałowy:
  • 250 ml dobrego mleka kokosowego (w razie potrzeby można zastąpić zwykłym)
  • 2 żółtka
  • 1 łyżeczka pasty waniliowej
  • 2 łyżki mąki pszennej
  • 4 łyżki drobno zmielonych migdałów
  • 50 g cukru białego Diamant
  • 2 łyżeczki żelatyny namoczone w 2 łyżkach zimnej wody
  • 200 ml śmietanki kremówki (min. 30% tł.)
  • dodatkowo:
  • ok. szklanka poziomek (umytych i osuszonych)
Żółtka utrzeć z cukrem na białą i puszystą masę. Dodać mąkę i migdały, wlać 50 ml mleka kokosowego i jeszcze raz dokładnie wymieszać. W tym czasie  pozostałe mleko zagotować z pastą waniliową, wrzącym zalać mieszaninę jajeczną i całość z powrotem przelać do garnka, w którym gotowało się mleko. Doprowadzić do wrzenia ciągle mieszająć i gotować na małym ogniu przez 1 minutę, ciągle mieszając. Do gorącej masy dodać napęczniałą żelatynę i wymieszać do jej rozpuszczenia. Ostudzić w lodowatej wodzie, od czasu do czasu mieszając. 
Schłodzoną śmietankę ubić na sztywno i wmieszać delikatnie do masy. Całość od razu wyłożyć na zimny spód tarty. Poukładać poziomki i wstawić do lodówki na czas przygotowania galaretki różanej.



Galaretka różana: 
  • 125 ml wody
  • 3 łyżeczki cukru różanego
  • 2 łyżki soku z cytryny
  • 2 łyżeczki żelatyny wieprzowej
Do gorącej wody dodać pozostałe składniki i dokładnie wymieszać do rozpuszczenia żelatyny. Schłodzić. Lekko tężejącą galaretką posmarować poziomki na kremie. Zostawić do całkowitego zastygnięcia. 



Smacznego! 
Więcej na temat akcji racjonalnego słodzenia dowiecie się tutaj: www.uczymyjakslodzic.pl


Cukier z głową

16 czerwca 2017

CIASTECZKA CZEKOLADOWE

proste i szybkie, a na dodatek zdrowe!




Aż nie chce mi się wierzyć, że tak długo nic tu nie pisałam. Nawet nie wiem, kiedy ten czas minął...Dopiero gdy patrzę na Dzieciaki to widzę, że kilka miesięcy zmieniły ich wzrost i spojrzenie; z dzidziusiów stają się dziewczynkami, z własnym zdaniem, ulubionymi piosenkami, zabawami, jedzeniem, etc..Uwielbiamy razem gotować i bawić się smakami. Zaskakuje mnie to czasami, ponieważ wystarczy, abym powiedziała "czy chcecie ugotować...", a już widzę Pomocnice przy blacie kuchennym, ze stołeczkami w małych dłoniach, aby lepiej wszystko było dla nich widoczne. 
Na komputerze czekają setki zdjęć do obejrzenia, tylko czasu na pisanie jakby mniej, właściwie to skurczył prawie do zera. Za to, podczas blogowej nieobecności, stałam się ekspertką w układaniu puzzli, klocków lego i mogę w środku nocy recytować Kubusia Puchatka czy Elzę :-) 
Pytacie kiedy wrócę i napiszę choć kilka słów, dlatego jestem i postaram się być regularnie. 
Gotuję ostatnio prosto i szybko. Gdy mam wolną kuchenną chwilę to eksperymentuję z nowymi mąkami, zdrowymi cukrami i olejami. Mam silną potrzebę przemycenia w jedzeniu zdrowych kalorii dla Maluszków. Stąd też pomysł na te ciasteczka. Robi się je szybko, a znikają jeszcze szybciej, czasami zanim jeszcze zdążą ostygnąć, dlatego polecam zrobienie od razu podwójnej porcji. Użyłam do nich oleju kokosowego i oliwy z oliwek virgin, a zwykły cukier zastąpiłam kokosowym (choć może też być trzcinowy). Dodatek orzechów włoskich i gorzkiej czekolady odpowiada za chrupkość i zniewalający smak. Ciasteczka równie dobre będą z Waszymi ulubionymi orzechami, więc szalejcie ze smakami. U mnie obowiązkowo Pomocnice dodały na wierzch kolorowe posypki, a ja dla zdrowia dorzuciłam słonecznik i sezam, a co! :-) 
Ze szklanką ciepłęgo mleka (lub latte, w wersji dla dorosłych) idealne. 

Zapraszam! 


Składniki: 
(na 15 ciasteczek)
  • 30 g masła
  • 50 g oleju kokosowego virgin
  • 35 g oliwy z oliwek virgin
  • 80 g cukru (kokosowy lub trzcinowy)
  • 1 dojrzały banan, obrany i rozgnieciony widelcem
  • 1/2 łyżeczki pasty waniliowej
  • 1/2 łyżeczki mielonego cynamonu
  • 1/4 łyżeczki soli morskiej
  • 1 jajko
  • 50 g orzechów włoskich (drobno pokrojonych)
  • 100 g gorzkiej czekolady (drobno pokrojonej)
  • 80 g mąki orkiszowej razowej (lub zwykłej)
  • 100 g mąki orkiszowej zwykłej
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia 
  • 15 g kakao
  • dodatkowo: kolorowa posypka lub słonecznik, sezam (opcjonalnie) 
Tłuszcze zmiksować z cukrem, solą, pastą waniliową, bananem, cynamonem, na końcu wmieszać jajko. Do masy przesiać mąki, kakao, proszek do pieczenia i dokładnie wymieszać. Dodać orzechy i czekoladę, jeszcze raz wymieszać. Ciasto wyłożyć na folię spożywczą, formując ok. 20 cm wałek. Włożyć do lodówki na 1 godzinę. 
Piekarnik rozgrzać do 190 C, blachę wyłożyć papierem do pieczenia.
Gdy ciasto odpocznie w lodówce pokroić wałek na ok. 1 cm kawałki, formując kształt okrągłęgo ciasteczka, lekko je spłaszczyć. Jeśli macie ochotę to możecie je posypać ulubionymi dodatkami.
Piec na środkowej półce piekarnika przez ok. 12 minut, aż ciasteczka urosną i będą miały zarumienione brzegi. Ostudzić na blasze przez 5 minut, następnie przenieść na kratkę. 


Smaczego!

4 stycznia 2017

SZARLOTKA POMARAŃCZOWA Z KREMEM PRALINOWYM

Z moim kuchennym pomocnikiem BRAUN zrobię....Szarlotkę pomarańczową z kremem pralinowym z orzechami laskowymi, ciasteczkiem czekoladowo-orzechowym, czipsem jabłkowym i włoską bezą różaną 






Pomoc w kuchni jest zawsze mile widziana, szczególnie w tym świątecznym czasie. Czasami wystarczą dwie pary malutkich rączek, aby krojenie i mieszanie nabrało innego wymiaru. A jakie wtedy wszystko jest smaczne i brak gymaszenia! 

Jestem dumną mamą moich kuchennych sous chefów i czasami z niedowierzaniem patrzę, jak sobie świetnie radzą. Razem (słowo klucz ;-); Starsza, 3,5 latka, kroi, zaś Młodsza, 15 miesięczna, miesza i wyjada lepsze kąski ;-) Zastanawiam się, czy tak się objawia początek pasji? Czy tak Im zostanie? 
Jednak kuchenny elektryczny pomocnik BRAUN jest nie mniej mile widziany w naszej zaczarowanej kuchni :-) Tylko ON poradzi sobie z tymi cięższymi pracami, jak blendowanie na gładką masę czy drobne kawałki. 

A po mieszaniu, pieczeniu i gotowaniu? Obowiązkowa siesta!!!! :-) 
Szczególnie w okresie świątecznym miło jest usiąść razem z filiżanką kawy i czymś słodkim, wyjątkowym, od serca, upieczonym z miłością. Światełka na choine pięknie świecą i cieszą oczy, z radia płynie ulubiona piosenka, świat na chwilę zwalnia i zatrzymuje się, odpoczywa razem z nami...
Na takie szczególne, wyjątkowe chwile polecam taką szarlotkę z kruchym czekoladowym ciastkiem, kremem pralinowym i bezą różaną. Ten deser flirtuje z klasyką, którą wszyscy znamy z dzieciństwa. Szarlotka nabrała bowiem świątecznego charakteru i pachnie pomarańczą i różami, ale nie tylko, ponieważ smakuje też ciasteczkiem czekoladowym i pysznym kremem pralinowym z praliny z uprażonych i zanurzonych w karmelu orzechów laskowych. Wszystko w pięknej formie kuli, jakby śniegowej, wszak zima za oknem :-) 

Zatem częstujcie się! 




Przepis na 4 porcje

Mus z szarej renety i pomarańczy:

  • 1 kg jabłek "szara reneta"
  • sok z 1 pomarańczy
  • skórka otarta z 1/2 pomarańczy (wcześniej wyparzonej i dokładnie umytej) 
  • cukier trzcinowy do smaku
  • 1 łyżeczka mielonego cynamonu
  • 3 łyżeczki żelatyny w proszku zalane 3 łyżkami zimnej wody (na 500 ml musu owocowego)
  • dodatkowo:
  • formy do kulek, ja użyłam 4, każda o pojemności 125 ml 
Jabłka umyć i osuszyć. Obrać, wydrążyć gniazda nasienne i wyrzucić, miąższ pokroić na drobną kostkę i wymieszać z cynamonem. Zagotować z sokiem i skórką pomarańczową i gotować do momentu otrzymania musu (pamiętając o częstym mieszaniu). Doprawić do smaku cukrem trzcinowym. Zblendować i przetrzeć przez gęste sito. 
Odmierzyć 500 ml tak przygotowanego musu, podgrzać i dodać napęczniałą żelatynę Wymieszać do jej rozpuszczenia, ostudzić.  
Przelać do foremek i wstawić na noc do lodówki do stężenia. 
Wyjąć z foremek. Półkule wydrążyć małą łyżeczką, uważając, aby ich nie uszkodzić. 



Środek każdej napełnić kremem pralinowym. Sklejać je ze sobą tworząc kulę. 





Ciasteczka czekoladowo-orzechowe: 

(na ok. 25 sztuk) 
  • 130 g mąki pszennej
  • 30 g kakao
  • 40 g mąki ziemniaczanej
  • 40 g cukru pudru
  • szczypta soli
  • 100 g zimnego masła
  • 50 g drobno posiekanych, uprażonych wcześniej i obranych orzechów laskowych
  • 2 żółtka
  • 2 łyżki śmietanki 30 % tłuszczu
  • 50 g drobno pokrojonej gorzkiej czekolady 
  • 30 g kandyzowanej skórki pomarańczowej (łyżeczkę odłożyć do dekoracji) 
  • dodatkowo:
  • papier do pieczenia i foremki do wycinania ciastek
Suche składniki wymieszać, rozgnieść palcami z masłem tworząc kruszonkę. Dodać żółtka i śmietankę i krótko zagnieść. Rozwałkować między dwoma arkuszami papieru do pieczenia na placek o grubości ok 2 mm. Wycinać ciasteczka (u mnie kwiatki i paski). 
Przełożyć na blachę wyłożoną do pieczenia z papierem i schłodzić min. 30 minut. Po tym czasie piec w piekarniku nagrzanym do 180 C przez 15-20 minut (na złoto). Ostudzić. 



Czipsy jabłkowe: 
  • 1 jabłko szara reneta
  • papier do pieczenia
Jabłko umyć, osuszyć i pokroić na cienkie plasterki. Ułożyć na blasze wyłożonej papierem do pieczenia i wstawić do piekarnika nagrzanego do 100 C na ok. 30 minut (lub dłużej, do wysuszenia plasterków jabłka). 





Pralina z orzechów laskowych: 
  • 40 g cukru
  • 40 g uprażonych wcześniej i obranych orzechów laskowych
Cukier rozpuścić i lekko skarmelizować (do jasnobrązowego koloru). Zdjąć na chwilę z ognia. 4 orzechy laskowe nabić pojedynczo na wykałaczki, zanurzyć na chwilę w karmelu, następnie zawiesić nad blatem kuchennym (otrzymamy piękne sople karmelowe do ozdoby deseru). Karmel ponownie postawić na ogień, roztopić, dodać pozostałe orzechy laskowe, wymieszać i wylać na papier do pieczenia. Ostudzić. Pokruszyć na kawałki.



Krem pralinowy: 
  • 100 ml śmietanki 30 % tłuszczu
  • 150 g serka mascarpone
  • 50 g praliny orzechowej, zblendowanej na drobne kawałki
Śmietankę zmiksować na krem z mascarpone i pyłem pralinowym. Przełożyć do rękawa cukierniczego. Schłodzić. 



Włoska beza różana:
  • 4 białka (jaja wcześniej sparzyć wrzątkiem)
  • 30 g cukru
  • 160 g cukru
  • 40 g wody
  • 3 łyżki konfitury z płatków dzikiej róży
  • dodatkowo: 
  • termometr cukierniczy
Białka ubić na sztywno z 35 g cukru. W tym czasie pozostały cukier zagotować z wodą i gotować, aż syrop osiągnie temp. 121 C (pomoże w tym termometr cukierniczy). 
Obroty miksera zmniejszyć na minimum i wlać syrop po ściankach miski, zaparzając w ten sposób białka. Od razu zwiększyć obroty i miksować, dopóki białka nie osiągną temp. 40 C. Przed końcem miksowania dodać konfiturę różaną.  
Przełożyć do rękawa cukierniczego. Odłożyć. 



Złożenie deseru: 
Kulę z musu jabłkowego wypełnionego kremem pralinowym ustawić na ciasteczku czekoladowo-orzechowym, wierzch ozdobić małymi kropelkami z bezy włoskiej różanej (najlepiej jest zacząć od dołu) i wierzch opalić palnikiem gazowym. 
Na talerzu ustawić sopel karmelowo-orzechowy, kawałek praliny i odrobinę skórki pomarańczowej. Dodać także piękny czips jabłkowy. 

Od razu podawać.




zBLOGowani.pl